• Wpisów: 92
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis: 9 dni temu, 12:47
  • Licznik odwiedzin: 9 209 / 1466 dni
 
joopie
 
...
-Wzrost?
-160cm
-Waga?
-120kg obecnie
-O matko...
-Nie życzę sobie takich komentarzy
-Ale ja pani z dobrego serca powiem: nie da pani rady, nie schudnie pani sama

Tak oto właśnie powiedziała mi lekarka dzisiaj. Istne dobro. Serce jak na dłoni. Dziękuję wszystkim lekarzom którzy mechanicznie mówią "Trzeba schudnąć". Naprawdę. Tak bardzo jest to pomocne. "Otyłość to choroba". Tak? A czy taka grupa chorych może liczyć na wsparcie ze strony służby zdrowia? Potrafią upokorzyć, potrafią wgnieść w beton, potrafią zeszmacić jak podłogę przed wielkim świętem. Wydaje mi sie, że jestem dzieckiem gorszego Boga jak to już kiedyś ktoś ładniej powiedział. Otyłych nie traktuje się jak chorych. "Proszę schudnąć" i do widzenia. To tak jakby powiedzieć: "Proszę wyzdrowieć samemu, niech już pani wróci do mnie zdrowa, to porozmawiamy".

Żeby się zaraz nie rozpętało piekło: wiem, że walka z otyłością to przede wszystkim walka ze sobą. Ale jak się żołnierzowi karabinu nie da, to też chuja zdziała. A karabinu coś brak. Nawet do walki nikt nie zagrzewa tylko od razu zakładają że nie dasz rady.
Pozdrawiam i zostawiam Wam swój tłusty pychol ;)
P24765.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    oj lekarze to dno;/ na mojej uczelni kiedyś profesor powiedziała są 3 białe śmierci- sól, cukier i biały człowiek! :D
     
  •  
     
    też pamiętam jak mi raz lekarz powiedział: "jak możesz tyle jeść skoro tak wyglądasz?" choć jadłam mniej niż np. moja rodzina i przyjaciele.. ;(
     
  •  
     
    Hop, hop. Co u Cb, jak sobie radzisz? Pisz coś!
     
  •  
     
    ale cudna buziuchna :)
    już 10 kg schudłaś, super :D
    ja też walczę i też sama :P
    staram się motywować jakoś i podsycać chęć i wolę walki (na razie minus 7,5 kg)
    polecam książkę "Śmierć grubej berty", która uzmysłowi Ci, że nie jesteś sama ;) mogę Ci pożyczyć (przesłać pocztą polską)
     
  •  
     
    Nie przejmuj się że nikt w ciebie nie wierzy! We mnie też nikt nie wierzył i wiesz co? To mnie motywowało do walki. Pomyślałam sobie że zrobie to bo ty we mnie nie wierzysz a ja potrafie bo jestem silna :). I wiesz co? Nie którym już kopara opadła. Teraz już nic ani nikt mnie nie powstrzyma. Wiele osób nie widziało mnie do dziś odkąd zaczęłam moją przygode i zobaczą mnie dopiero jak dojdę do swojego celu. Fajnie bd oglądać ich twarze xD. Wez się w garść moja droga. Powalcz troche o swoje szczęście i uwierz mi bd szczęśliwa jak nigdy! powodzenia kochaniutka i nie poddawaj się!
     
  •  
     
    ja pierdole, idiotka. oczywiście że dasz radę, sama. a potem pójdziesz do niej się pokazać
     
  •  
     
    Teraz się zdziwi :P
    Jedyne z czym sie zgadzam to to, że możesz potrzebować pomocy dietetyka , bo samemu faktycznie ciężko jeśli ktoś ma sporo do zrzucenia.
    Wyślij mi na priv swój profil na facebooku to będziemy sie motywowały :* :D
     
  •  
     
    Wiesz co, ręce mi opadły. Naprawdę. Głupia baba no. Z całym moim szacunkiem i zrozumieniem do ludzi to mnie by poniosło jakbym coś takiego usłyszała/była świadkiem.
    Nie napiszę Ci pocieszającego komentarza bo go nie potrzebujesz. Istnieją po prostu ludzie, z tępym myśleniem, którzy nic nie wnoszą i trzeba się z tym pogodzić.
    Jesteś osobą, która może i upada, ale walczy więc jest to wpisane w ogólny rozrachunek. Nie jesteś skałą możesz się uformować jak tylko zechcesz. Przyłóż tylko do tego swój umysł. Zamysł musi powstać w głowie. Jeśli jasno sprecyzujesz cel i ustalisz plan działania to nie ma rzeczy niemożliwych. Nie ważne ile masz do zrzucenia. Krok po kroku, stanowczo idź do przodu. Jesteś młoda jeszcze wszystko jest do zrobienia. Pomyśl, że za rok możesz mieć zupełnie inne ciało i niech Cię ta myśl motywuje każdego kolejnego dnia do dokonywania mądrych wyborów i kształtowania dobrych nawyków. Ja wierzę w Twój sukces i jest to dla mnie 100% wykonalne.
     
  •  
     
    Wszystko teraz w Twoich rękach. Pokaz mu, że się myli. Ja dałam radę to Ty też dasz. Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia.
     
  •  
     
    Ja wierze,że dasz rade. !! podstawa sukcesu, to wiara w samego siebie ;) także kochana  głowa do góry i jedziemy. zapraszam do mnie ;* ja dodaje do obserwowanych i liczę na to samo ;*  i tez podjęłam codziennie ćwiczenia i Nording walking ;) plus jakieś ograniczenia w jedzeniu
     
  •  
     
    o widze ze wróciłas, i bardzo sie ciesze:)
    ladna z Ciebie dziewczyna:Pa gdyby tak udalo Ci sie schudnac to dopiero kopary by wszystkim opadly , powodzenia oczewiscie :)
    a we wsparciu mozesz na mnie liczyc :)
     
  •  
     
    A ja wierze ze dasz rade! U lekarzy tak jest,ja sama na szczescie mam bardzo fajna pania doktor i nie mam znia takich problemow,ale fakt faktem takie zachowaie chamskie na temat wagi jest ugh naprawde przykre.

    Pysiaczek to Ty masz piekny <3
     
  •  
     
    Tak naprawdę wszystko zależy od Ciebie. Jeśli ludzie chcą, to mogą. Nawet z większej wagi. Tylko co najważniejsze, potrwa to długo i będzie cholernie męczące. Także bierzemy się w garść!